Droga Córeczko

A.D. 2019, napisane „na zapas” gdy Córeczka będzie większa 🙂

Droga Córeczko,

Jakże się cieszę, że istniejesz.

Cieszę się, że mogę poświęcać Ci dużo czasu teraz, gdy uczysz się biegać po tym świecie i wypowiadasz pierwsze słowa. Starałam się od Twoich najwcześniejszych chwil przekazywać Ci to, co dla mnie najcenniejsze słowami i codziennymi czynnościami. Mam wielką nadzieję, że wyniesiesz z domu kilka cennych rzeczy i podzielisz się nimi z ludźmi, których przyjdzie Ci poznać.

Mimo, że jesteś jedną z wielu istot żyjących na Ziemi, miej świadomość tego, że jesteś niepowtarzalna. W niewielkim jeszcze ciele i niewidzialnej dla oczu duszy drzemie cały świat możliwości. Wielu ludzi się z Tobą zaprzyjaźni.  Dla wielu będziesz kimś szczególnym –  będziesz miała wpływ na ich postrzeganie świata. Wniesiesz w ich życie miłość i sens.

Jestem pewna, że nie raz w życiu poczujesz się zakochana, i niejeden się również w Ciebie zapatrzy. Tak naprawdę to łatwo się zakochać w samym uczuciu zakochania, bo ono uskrzydla i ekscytuje.  Na Twojej drodze pojawi się wielu mężczyzn. Szanuj wszystkich, których napotkasz na drodze, ale umiej też rozpoznać cechy, które Ci podpowiedzą, że z tym konkretnym człowiekiem nie powinnaś się zadawać – i bądź w tym mądra i konsekwentna. Znajdź wokół siebie dobrych, pozytywnych i pełnych wiary ludzi, którzy będą wsparciem i wzorem.

Pielęgnuj w sobie miłość platoniczną. Może będziesz miała mocną domieszkę kokieterii jak ja, ale dbaj usilnie o to, aby ta kokieteria nie niszczyła czystych relacji. Traktuj każdego rozmówcę z ciepłem i prostotą. Jeśli Twoja prostota nie zostanie dobrze przyjęta,  czujesz się w rozmowie „nakłuwana”, osaczona czy wyśmiewana, lub wręcz odwrotnie, przytłoczona przesadnymi pochwałami,  spokojnie nabierz dystansu i idź dalej.

Nie czyhaj na okazje, by kimś się posłużyć dla własnej przyjemności lub interesu. Nie stawaj się też ofiarą kogoś, kto nie kocha, nie myśli o Tobie jako człowieku ani o Twojej przyszłości, a tylko interesuje się ciałem. Córeczko, nie wiesz nawet ile razy uratowała mnie czujność w tym względzie, a pewnie jeszcze częściej Anioł Stróż. Umiej powiedzieć sobie „stop, nie idź tam”, „stop, nie wchodź w relację z tym człowiekiem,” nie traktuj swojego zakochania jako siły, którą nie da się w ogóle pokierować. Nie daj się też nikomu przekonać, że warto mieć tzw. „partnerów seksualnych” albo „eksperymentować.” Człowiek jest istotą godną szacunku. Lepiej zachować dystans i nie zrealizować pragnień niż skrzywdzić czyjąś psychikę, ciało i duszę nędzną podróbką miłości.  Nawet jeśli ten człowiek sam się nie szanuje i ulegamy wrażeniu, że można porzucić zasady przy obopólnej akceptacji, posłuż się swoim rozumem i powiedz sobie (i jemu), że „tak się nie godzi.” Nie będziesz żałowała.

Nie zdziw się, jeśli reakcje na taką hierarchię wartości będą różne. W większości środowisk to pójście pod prąd. Taka postawa zapada w pamięć, czasami dopiero po latach doceniamy ten wysiłek. Mam w swoich papierach kilka listów od moich dawnych sympatii. Przebija przez nie albo pełna poezji tęsknota, albo podziw, albo zniecierpliwienie moją zachowawczością, a jeden list to jedna wielka prześmiewcza psychoanaliza – przykro było to czytać, ale teraz się tylko uśmiecham i żyję dalej. Widać, że moja postawa nie była tym młodym mężczyznom obojętna. Może zyskali dzięki takiej nieoczekiwanej konfrontacji coś cennego, może zobaczyli się w innym świetle.

Stroń też od cynizmu i uważaj na postawę chronicznego oburzenia i niewdzięczności, aby nie stały się sposobem na życie. Cynizm to według niektórych oznaka wykształcenia i wyrafinowania. Dla mnie to zawsze była najniższa forma istnienia i trucizna i swego zdania jak dotąd nie zmieniłam. Na cynizmie nie zbudujesz niczego:  to kpina ze wszystkiego co jest dobre lub powątpiewanie w sens normalnego, przyzwoitego życia. Aby zbudować coś trwałego, musisz spokojnie i z wiarą budować dzień po dniu. Nie zasiadaj w gronie cyników i szyderców. Najłatwiej temu zapobiec poprzez budzenie w sobie wdzięczności za wszystko, co otrzymujesz każdego dnia.

Bardzo bym chciała, abyś pielęgnowała w sobie pragnienie wiernej miłości i ciepłego domu, w którym zamieszkasz z kochającym mężem i dziećmi. Niech ten obraz pociesza Cię wtedy, gdy czujesz się zniechęcona i myślisz, że jeszcze upłyną wieki zanim to pragnienie się ziści. Nie jest łatwo znaleźć kompana na całe życie. Jedne  dziewczęta znajdują go szybko, inne muszą dłużej szukać albo przyjąć swoją samotność. Obyś szukała tego jedynego z większym ode mnie spokojem, okazywała większą asertywność wobec nacisków i manipulacji – bo niejeden będzie chciał Cię ukształtować według swojego widzimisię – oraz zawsze mocno ufała Temu, który Cię Stworzył. Ja dopiero po paru nieudanych relacjach zrozumiałam w pełni, że muszę oddać to pole Panu Bogu, bo sama nie jestem w stanie dokonywać mądrych wyborów. Dopiero gdy  zdałam sobie sprawę z własnej biedy, poznałam Twojego wspaniałego Tatę i nigdy nie wątpiłam, że to Bóg postawił go na mojej drodze. Dzięki mojemu mężowi rozkwitłam i cieszę się Wami.

Dbaj o swoje talenty i codziennie zadawaj sobie pytanie „co mogłam zrobić lepiej?”, przemódl wszystkie dni swojego istnienia, a szczególnie wszystkie punkty zwrotne w życiu. Ucz się na własnych i cudzych błędach, poznawaj swoje mocne i słabe strony. Inwestuj wszystkie zasoby duchowe, psychiczne i intelektualne (a masz ich dużo!) w to, aby Twój dom tętnił życiem i pokojem, by można było w nim serdecznie rozmawiać, gościć znajomych bliskich i dalszych, być ze sobą, mieć dla siebie czas.

Jeśli nie będzie Ci dane spotkać człowieka na dobre i na złe i będziesz żyła w pojedynkę albo odkryjesz w sobie powołanie do zakonu, naucz się cieszyć ze swojej życiowej drogi:  pomyśl, że całe swoje bogactwo czasu i umiejętności będziesz mogła nieść na cały świat, bo nie będziesz zajęta wychowywaniem dzieci.  Niech Twoja samotność stanie się darem dla innych.

Umiej zatrzymać się czasem tylko po to, by się uśmiechnąć, zauważyć coś cennego.

Bądź dzielna i ruszaj w dorosłość.

–Mama

Brak komentarzy

Napisz komentarz